wtorek, 27 kwietnia 2010

2010-04-27

Cześć Tato
Nie jest dobrze. Nawet - jest źle.
Nie pisałem nic długo, bo jakoś nie mogłem. Chciałem, a nie mogłem.
A teraz nie mam z kim porozmawiać. Tato, Jarek ma kłopoty. Wiesz jakie ma miękkie serce i nikogo nie chce skrzywdzić. Nie wyrzucił nikogo z pracy, choćby i nie wiadomo jak podpadł. I teraz to się mści.
Ania mówiła (i nawet ja tak pomyślałem), że dobrze iż tego nie dożyłeś. Wiesz, że to nie tak dosłownie, dalej boli nas Twoje odejście. Ale to co się teraz dzieje jest tak straszne.
Ja tracę wiarę, ze warto być dobrym. Ludzie i tak przykleją w pogoni za sensacją i cudzym nieszczęściem łatkę złodzieja, oszusta. Jarek może stracić pracę, choć w niczym nie zawinił. A przecież jest jedyna znaną mi osobą absolutnie uczciwą. Nie załatwił pracy ani mi ani Ani, bo tak się robi. Bo przecież, ktoś musi zacząć zmieniać ten układ. Pewnie, ze byłem zły, ale jednak zawsze czułem dla niego podziw za tę siłę. Zawsze chciał dobrze, uczciwie. I co go spotyka?
Więc - nie jest dobrze. A ja w żaden sposób nie mogę mu pomóc.

B.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz